Są kobiety, które nawet odpoczynek zmieniają w występ
Najtrudniej przestać grać wtedy, kiedy nikt już nie patrzy.
Są kobiety, które potrafią zamienić zwykły wieczór w starannie wyreżyserowaną scenę. Kawa ma być w odpowiednim kubku. Koc ma wyglądać dobrze. Włosy mają układać się w niedbały sposób, który wymaga zaskakująco dużo pracy. Śniadanie powinno nadawać się do pokazania, łazienka do sfotografowania, odpoczynek do nazwania rytuałem.
Nie chodzi nawet o Instagram.
Telefon może leżeć ekranem do dołu, zdjęcie może nigdy nie powstać, nikt nie musi zobaczyć tej sceny. Publiczność i tak jest obecna.
Tyle że siedzi już w głowie.
Presja bycia idealną nie kończy się na wyglądzie
Przez lata perfekcja była sprzedawana kobietom głównie przez ciało. Odpowiednia figura, skóra, włosy, ubranie, makijaż. Dzisiaj presja bycia idealną jest znacznie bardziej wyrafinowana, bo nie wystarczy dobrze wyglądać. Trzeba jeszcze właściwie mieszkać, odpoczywać, pracować, jeść, podróżować, spędzać niedzielę, urządzać poranek i celebrować wieczór. Nawet chaos powinien być fotogeniczny.
Zwykłe życie przestało być wystarczająco zwykłe.
Bałagan stał się „real life”, ale najlepiej taki, który dobrze wygląda w kadrze. Zmęczenie można pokazać, jeśli ma miękkie światło. Niedoskonałość jest mile widziana, pod warunkiem że pozostaje estetyczna.
Paradoks polega na tym, że można nie publikować ani jednego zdjęcia, a nadal żyć tak, jakby za chwilę ktoś miał wejść i ocenić scenografię.
Kiedy codzienność zaczyna być reżyserowana
Najbardziej interesujący moment przychodzi wtedy, gdy nikt już niczego od ciebie nie oczekuje, a Ty po prostu masz wolny wieczór. Nie musisz być profesjonalna, atrakcyjna, ogarnięta ani interesująca. Teoretycznie możesz zrobić cokolwiek.
Tylko czy potrafisz?
Czy potrafisz wypić kawę z pierwszego kubka wyjętego z szafki? Zostać cały dzień w koszulce, której nigdy nie pokazałabyś na zdjęciu? Zjeść kolację, która wygląda fatalnie? Leżeć na kanapie bez zamieniania tego w „czas dla siebie”?
Właśnie tutaj presja bycia idealną pokazuje swoją najbardziej skuteczną wersję.
Nie potrzebuje już komentarzy innych ludzi.
Sama pilnujesz standardu.
Nie każda chwila musi coś o tobie mówić
Fotografia ma pewien przewrotny przywilej. Celowo buduje obraz, wybiera światło, kadr, gest, ubranie, i tło. Tworzenie przedstawienia jest częścią jej języka. Problem jednak zaczyna się wtedy, kiedy tę samą zasadę przenosimy na całe życie.
Kadr może być perfekcyjny. Człowiek nie musi.
Może istnieć wieczór bez znaczenia. Brzydka piżama. Rozmazany makijaż. Obiad zjedzony z patelni – serio. Dzień, którego nie da się zamienić w opowieść o dobrej energii, świadomym życiu ani pięknym rytuale, bo zwyczajnie nie wszystko musi być wersją ciebie, którą zaakceptowałaby publiczność.
Zwłaszcza ta, która już dawno przestała istnieć.
Może prawdziwy luksus zaczyna się dopiero wtedy, kiedy przez chwilę nie musisz wyglądać jak własna marka? Zostawiam Cię z tym w ciszy.
