Dlaczego cisza przed obiektywem jest niewygodna?

Stres przed sesją zdjęciową znika, gdy kobieta oswaja ciszę przed obiektywem.

Dlaczego cisza przed obiektywem
jest niewygodna?

Stres przed sesją zdjęciową bardzo rzadko wynika wyłącznie z obecności aparatu. Znacznie częściej pojawia się w chwili, gdy wszystko na moment cichnie. Światło miękko opada na twarz, aparat przestaje klikać, rozmowa urywa się na kilka sekund, a człowiek zostaje sam ze sobą. To właśnie wtedy wiele kobiet zaczyna poprawiać włosy, dotykać twarzy, prostować ramiona albo pytać, czy wszystko jest w porządku.

Paradoks polega na tym, że w studiu nie wydarzyło się nic niepokojącego.

Zmieniła się jedynie ilość bodźców.

Codzienność bardzo skutecznie odzwyczaiła nas od ciszy. Telefon nieustannie wibruje, ktoś czegoś potrzebuje, kolejne wiadomości czekają na odpowiedź, a lista obowiązków wydaje się nie mieć końca. Gdy nagle wszystko zwalnia, wiele osób odczuwa nie spokój, lecz napięcie. Cisza przestaje być miejscem odpoczynku. Staje się przestrzenią, w której po raz pierwszy od wielu godzin naprawdę słyszymy własne myśli.

Dlaczego stres przed sesją zdjęciową
nie znika od razu?

Podczas sesji kobiecej zdarzają się krótkie chwile, kiedy nikt nic nie mówi. Nie wydaję kolejnych wskazówek, klientka nie zadaje pytań, aparat na moment milknie. Pozornie nie dzieje się nic szczególnego, a jednak właśnie wtedy wiele kobiet zaczyna delikatnie się wiercić, poprawia włosy albo dotyka twarzy. Nie wynika to z braku pewności co do zdjęć. Wynika z naturalnej potrzeby odzyskania kontroli nad sytuacją.

Pamiętam jedną sesję, podczas której klientka przez pierwsze minuty była wyraźnie spięta. Kontrolowała każdy ruch, poprawiała ramiona i co chwilę pytała, czy dobrze wygląda. W pewnym momencie zapadła cisza. Przestałam mówić, ona również. Po kilku sekundach westchnęła, opuściła ramiona i spojrzała gdzieś obok obiektywu. W tym krótkim momencie napięcie zniknęło, a na jej twarzy pojawił się naturalny, spokojny wyraz. Właśnie wtedy powstało jedno z najbardziej autentycznych zdjęć z całej sesji.

Jako fotograf kobiecy w Częstochowie widzę podobne sytuacje bardzo często. Stres przed sesją zdjęciową nie znika po przekroczeniu progu studia. Potrzebuje kilku minut rozmowy, oddechu i zaufania. Dopiero wtedy ciało przestaje walczyć z aparatem, a zaczyna zachowywać się naturalnie.

Wbrew temu, co pokazują media społecznościowe, profesjonalna sesja nie polega na nieustannym pozowaniu. Najpiękniejsze fotografie bardzo rzadko powstają w chwili, kiedy kobieta najmocniej stara się wyglądać idealnie. Znacznie częściej rodzą się pomiędzy kolejnymi pozami, kiedy na moment zapomina o tym, że jest fotografowana.

Co dzieje się, gdy przed obiektywem zapada cisza?

Nie wynika to z niezręcznej ciszy. Wynika z tego, że przez kilka sekund nie ma już gdzie uciec uwagą. Nie ma rozmowy, telefonu, listy zadań ani kolejnego powiadomienia. Zostaje tylko własna obecność, z którą wcale nie spotykamy się tak często, jak mogłoby się wydawać.

Właśnie dlatego stres przed sesją zdjęciową bardzo często okazuje się stresem przed zatrzymaniem się. Przez kilka sekund nie trzeba niczego udowadniać, nikogo przekonywać ani spełniać oczekiwań. Wystarczy po prostu być. Dla wielu kobiet to znacznie trudniejsze niż samo pozowanie.

Podczas profesjonalnej sesji kobiecej nie zależy mi na tym, aby każda sekunda była wypełniona kolejnymi instrukcjami. Cisza również jest częścią procesu. To właśnie wtedy pojawiają się spojrzenia, których nie da się zaplanować, oddechy, których nie można wyreżyserować, i emocje, których nie zastąpi żadna idealnie ustawiona poza.

Fotografia kobieca nie polega przecież na tworzeniu perfekcyjnego obrazu. Polega na uchwyceniu człowieka. Czasem wystarczy kilka sekund spokoju, aby z twarzy zniknęło napięcie budowane przez cały dzień. Obiektyw bardzo dobrze wyczuwa takie momenty. Nie interesuje go perfekcja. Interesuje go prawda.

Paradoks polega na tym, że najbardziej niewygodna okazuje się nie cisza przed obiektywem.

Najbardziej niewygodne bywa spotkanie z samą sobą.

Może właśnie dlatego po zakończonej sesji wiele kobiet mówi, że najbardziej zaskoczyły je nie zdjęcia, ale własne emocje. Okazuje się, że stres przed sesją zdjęciową nie miał wiele wspólnego z aparatem. Wynikał z obawy przed zobaczeniem siebie bez codziennego pośpiechu, masek i rozpraszaczy. Kiedy jednak ten moment mija, zostają fotografie, które pokazują nie wyidealizowaną wersję kobiety, lecz tę prawdziwą. Często właśnie dlatego są najcenniejsze.

Przeczytaj również

Najbardziej stresujące przed sesją nie jest...
Jak wygląda sesja kobieca, jeśli nie jesteś modelką?
Przewijanie do góry