Większość kobiet nie wie, co zrobić z rękami.
I to naprawdę nie jest problem
Co zrobić z rękami na zdjęciu? To jedno z pierwszych pytań, które słyszę podczas sesji kobiecych. Nieważne, czy przede mną stoi kobieta, która pierwszy raz widzi profesjonalny aparat, czy osoba zawodowo występująca przed ludźmi i na co dzień wyglądająca, jakby pewność siebie miała wpisaną w zakres obowiązków.
Mija kilka minut i pada znajome zdanie:
„Boże, nie wiem, co zrobić z rękami”.
Za każdym razem mam wtedy ochotę odpowiedzieć, że ręce jeszcze nigdy nie były największym problemem na zdjęciu. Internet zrobił im po prostu wyjątkowo zły PR.
Na co dzień nikt nie analizuje kąta ustawienia nadgarstka podczas robienia herbaty. Nikt nie zastanawia się, czy lewa dłoń wygląda wystarczająco kobieco podczas szukania kluczy w torebce. Ręce wykonują setki zwyczajnych czynności i jakoś nie potrzebują do tego konsultacji z komisją estetyczną.
Wystarczy jednak aparat, żeby całe ciało nagle stało się podejrzane.
Ręce są zbyt sztywne. Barki za szerokie. Twarz zachowuje się inaczej niż zwykle. Włosy zaczynają robić coś nielegalnego, a kobieta stoi przed obiektywem jak postać z gry czekająca na uruchomienie dialogu.
Właśnie wtedy pojawia się wniosek: „Nie umiem pozować”.
Najczęściej nie chodzi jednak o brak umiejętności.
Chodzi o nadmiar kontroli.
Dlaczego nie wiesz, co zrobić z rękami na zdjęciu?
Aparat zwiększa świadomość własnego ciała. Ruch, który jeszcze kilka sekund wcześniej był naturalny, nagle zaczyna być wykonywany pod nadzorem. Kobieta nie tylko podnosi rękę do włosów. Jednocześnie zastanawia się, czy łokieć nie wygląda zbyt szeroko, palce nie są zbyt napięte, a ramię nie zasłania talii.
Jedna dłoń potrafi uruchomić cały sztab kryzysowy.
Kobiety są przyzwyczajone do oglądania siebie z perspektywy oceny. Czy dobrze wyszłam? Czy wyglądam szczupło? Czy coś się marszczy? Czy ktoś zaraz opublikuje to zdjęcie bez pytania? Obiektyw kieruje światło dokładnie na myśli, które w zwykłym życiu można zagłuszyć rozmową, ruchem albo kolejnym zajęciem.
Dlatego pierwsze minuty sesji bywają sztywne. Ciało nie zna jeszcze sytuacji i próbuje zabezpieczyć się przed błędem. Kobieta chce wyglądać dobrze, kontrolować twarz, sylwetkę, włosy i oddech jednocześnie. Ręce zostają wciągnięte w ten system jako kolejny element wymagający natychmiastowego planu działania.
Pytanie „co zrobić z rękami na zdjęciu” nie zawsze dotyczy więc samych rąk. Często oznacza: „Powiedz mi, co mam zrobić, żebym nie wyglądała źle”.
To dwie zupełnie różne rzeczy.
Pierwsza wymaga wskazówki dotyczącej pozy. Druga wymaga atmosfery, w której kobieta nie będzie czekała na ocenę po każdym naciśnięciu migawki.
Profesjonalna sesja kobieca nie polega na ustawieniu człowieka jak manekina sklepowego. Nie wydaję zestawu poleceń, po których klientka ma zastygnąć i wytrzymać do końca kadru. Dłoń może dotknąć włosów, materiału ubrania, obojczyka albo oparcia fotela. Może trzymać element stylizacji, spocząć na udzie lub wykonać niewielki ruch.
Ułożenie rąk zawsze wynika z całej pozy, światła i charakteru fotografii. Nie istnieje jedna uniwersalna instrukcja, którą kobieta powinna wcześniej przećwiczyć przed lustrem.
Od tego jestem na sesji.
Co zrobić z rękami na zdjęciu podczas sesji kobiecej?
Najprostsza odpowiedź brzmi: dokładnie to, co pokaże Ci fotograf.
Podczas sesji prowadzę ustawienie krok po kroku. Pokazuję, gdzie położyć dłoń, w którą stronę skierować palce, jak rozluźnić nadgarstek i dlaczego niewielkie odsunięcie łokcia może zmienić całą linię sylwetki. Czasem proszę o dotknięcie włosów. Innym razem o poprawienie marynarki, przesunięcie dłoni po materiale albo oparcie jej na meblu.
Nie oczekuję, że kobieta sama zaprojektuje kadr.
Prowadzenie nie służy jednak temu, żeby każda poza wyglądała idealnie od pierwszej sekundy. Jego zadaniem jest zdjęcie z klientki obowiązku kontrolowania wszystkiego naraz. Kiedy nie musi już zastanawiać się nad rękami, może przestać pilnować barków. Gdy nie analizuje ustawienia palców, twarz również zaczyna wyglądać spokojniej.
Właśnie wtedy widać, że napięcie nie kończyło się na dłoniach.
Przechodziło przez całe ciało.
Podczas sesji często obserwuję krótką chwilę, w której ramiona opadają odrobinę niżej, palce przestają kurczowo trzymać materiał, a twarz traci wyraz osoby rozwiązującej trudne zadanie matematyczne. Kobieta nadal znajduje się w tej samej pozie. Zmienia się tylko ilość kontroli.
Najlepsze fotografie bardzo rzadko powstają wtedy, gdy ktoś najbardziej stara się wyglądać fotogenicznie. Pojawiają się chwilę później, kiedy ciało przestaje wykonywać każde polecenie z przesadną dokładnością.
Ręka dotyka włosów swobodniej. Spojrzenie przestaje pytać o pozwolenie. Oddech wraca do normalnego rytmu.
Internet wmówił kobietom, że istnieją osoby naturalnie stworzone do zdjęć oraz cała reszta, która powinna godzinami trenować pozy przed lustrem. Gotowe fotografie skutecznie ukrywają jednak cały proces. Nie pokazują rozmowy, próbnych ustawień, poprawionej dłoni ani pięciu wcześniejszych kadrów, które były potrzebne, żeby ciało przestało czuć się obserwowane.
Jako fotograf kobiecy w Częstochowie nie zakładam, że klientka przyjdzie do studia z wiedzą modelki. Nie musi znać swojego najlepszego profilu, umieć pracować dłońmi ani wiedzieć, jak ustawić sylwetkę. To nie są warunki uczestnictwa w sesji.
Najważniejsze nie jest to, żeby ręce przez cały czas wyglądały elegancko.
Najważniejsze, żeby nie zdradzały, jak bardzo kobieta próbuje kontrolować samą siebie.
Dlatego pytanie „co zrobić z rękami na zdjęciu” ma prostszą odpowiedź, niż mogłoby się wydawać. Nie musisz przychodzić z katalogiem póz ani ćwiczyć subtelnego dotykania włosów przez trzy wieczory przed lustrem. Podczas sesji dostaniesz konkretne wskazówki, a każde ustawienie zostanie dopasowane do Ciebie, stylizacji i wykonywanego kadru.
Ręce naprawdę nie są problemem.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy próbujesz jednocześnie kontrolować dłonie, twarz, sylwetkę i opinię osoby stojącej za aparatem.
Od tej ostatniej możesz odpocząć.
Fotograf nie czeka na Twój błąd.
